Jak długo jeszcze firmy ubezpieczeniowe będą robić z nas idiotów? Tym razem sytuacja z gatunku absurdalnych, pod hasłem: jak Towarzystwo Ubezpieczeń HDI Asekuracja wykręciło się od obowiązku zapłaty odszkodowania za skradziony samochód.
Śmierć frajerom
Jak podaje Rzeczpospolita, Sąd Okręgowy w Zamościu oddalił powództwo o odszkodowanie skierowane przeciwko HDI Asekuracja Towarzystwo Ubezpieczeń S.A. Ubezpieczony żądał odszkodowania z polisy autocasco za skradziony samochód. Odszkodowania jednak nie otrzymał, ponieważ nie przedstawił dokumentów na dowód tego, że w pojeździe był sprawny alarm.
Ogólne warunki ubezpieczenia nakładały na właściciela obowiązek przedstawienia dokumentów potwierdzających fakt zamontowania w pojeździe urządzeń zabezpieczających lub dowodu ich sprawności, np. karty gwarancyjnej, rachunku, czy odpowiedniego zaświadczenia. Inne dowody (np. zeznania świadków) nie są wystarczające. Alarm ponad wszelką wątpliwość był w aucie. Dla sądu nie miało to jednak znaczenia, bowiem zgodnie z umową nie liczy się sam fakt zamontowania alarmu lub immobilisera ale dokument. Jeśli właściciel podpisując umowę ubezpieczenia wyraził zgodę na takie warunki, to powinien się do nich stosować, nawet jeśli są one absurdalne.
Właściwie trudno mieć pretensje do sądu, że wydał taki wyrok. Będąc zwolennikiem większości zasad obowiązujących w prawie rzymskim, muszę przyznać sądowi rację: Volenti non fit iniuria i Pacta sunt servanda. Dorosły człowiek może podpisać dowolną umowę, a skoro podpisał, to powinien jej dotrzymać.
Zupełnie inaczej trzeba jednak ocenić postępowania firmy HDI Asekuracja Towarzystwo Ubezpieczeń S.A. Zaproponowanie ubezpieczenia od kradzieży, które “nie działa” jest z ich strony zwykłym cwaniactwem. Powszechnie wiadomo, że większość ludzi po prostu nie czyta ogólnych warunków ubezpieczenia, poprzestając jedynie na lakonicznych informacjach udzielanych przez agenta sprzedającego polisy autocasco. Wykorzystanie tego faktu jest nieetyczne.
Podobne praktyki nie mogą być kwalifikowane jako oszustwa w rozumieniu art. 286 Kodeksu karnego, jednakże przeciętny klient firmy ubezpieczeniowej czuje się (chyba słusznie) oszukany – zapłacił wysoką składkę i nie dostał odszkodowania.
Powstaje pytanie, jak zwalczać podobne praktyki ubezpieczycieli? Niech zrobi to rynek. Firma, która nie dba o swoją renomę, stosuje chytre wybiegi i wodzi klientów za nos, powinna zostać odpowiednio potraktowana przez klientów.